+

Porady

Dlaczego koty to mali złodzieje?



Opiekunowie kotów często skarżą się, że giną im w domu różne rzeczy – małe przedmioty, jedzenie z talerza a nawet biżuteria, natomiast głównym podejrzanym w sprawie o „kradzież” jest ich pupil. I choć cała sytuacja może na pierwszy rzut oka wywoływać śmiech, to jednak w rzeczywistości istnieje w niej spore zagrożenie dla zdrowia, a nawet życia kota.

Co i jak podkradają koty?

W zasadzie odpowiedzi na to pytanie jest wiele. Motywacja do „kradzieży” może być bowiem różna, w zależności od tego, jakiego obiektu dotyczy, a przez to również repertuar zdobyczy jest szeroki. Kocie łupy możemy bowiem podzielić na:

  • przedmioty do zabawy – tu najczęściej są to drobne rzeczy, które kotu wygodnie jest nosić w pyszczku, podrzucać, chwytać łapkami, wynosić do sobie tylko znanych skrytek, by następnie zapominać o nich na wieki (w ten sposób swego czasu moja znajoma na wiele miesięcy straciła swoją obrączkę),
  • elementy jadalne (lub potencjalnie jadalne) – mowa tutaj o przedmiotach, do których kota przyciąga motywacja typowo „spożywcza”. Mogą to więc być oczywiście schowane w szafce kocie smaczki, ale też niestety ludzkie przekąski i potrawy, półprodukty, które trzymamy w kuchni, a nawet słodycze, w których ciekawsze od zawartości jest szeleszczące opakowanie. Problem „kradzieży” jedzenia szczególnie mocno dotyczy tych zwierzaków, które były na jakimś etapie życia silnie niedożywione, w wyniku czego rozwinął się u nich tzw. syndrom głodu, który jest zaburzeniem żywieniowo-behawioralnym,
  • przedmioty chętnie obgryzane – szczególnie długie i wąskie, takie jak drewniane patyczki, długopisy, pałeczki, patyczki do uszu, ale też niestety gumki do włosów, które są szczególnie niebezpieczne po zjedzeniu, ponieważ potrafią utknąć w żołądku lub jelitach zwierzęcia, doprowadzając do zatoru, martwicy, a w konsekwencji, przy braku podjęcia odpowiednich działań ratunkowych, do śmierci,
  • drobiazgi szczególnie dla nas cenne (np. kluczyki do samochodu, okulary itp.) – koty często potrafią je zidentyfikować i interesować się nimi tylko po to, żeby opiekun zwrócił na zwierzaka uwagę. Jest to więc działanie, którego celem jest nawiązanie interakcji za pośrednictwem obiektu cennego dla nas, a nie dla kota.

Czy kot wie, że coś mu grozi?

Tak naprawdę, wbrew powszechnemu przekonaniu, kot nie jest w stanie przewidzieć daleko idących konsekwencji własnych działań. Nie wie, że pogryziony papierek z cukierka może doprowadzić do wgłobienia jelita, metalowy ostry obiekt (np. kolczyk czy haczyk wędkarski) jest w stanie przebić ścianę żołądka lub jelit, a nitka, sznurek lub igła mogą boleśnie utknąć w przełyku.

Podobnie sprawa ma się z elementami trującymi, takimi jak tabletki (które świetnie toczą się po podłodze, ale po zjedzeniu mogą stanowić śmiertelne zagrożenie dla zwierzaka), ludzkie jedzenie (wśród tego, co my spokojnie zjadamy, jest wiele elementów silnie toksycznych dla kota, jak choćby rośliny cebulowe, ksylitol czy winogrona), a także rośliny domowe i ogrodowe, wśród których zwierzak nie rozróżnia tych bezpiecznych od toksycznych. Okazuje się więc, że nasz pozornie bezpieczny dom może być pełen pułapek, zwłaszcza dla kota ze złodziejską żyłką.

W jaki sposób zapobiegać „kradzieżom”?

Przede wszystkim warto odkryć powody, które kierują kotem i właśnie z tym pracować w pierwszej kolejności. Wiele kotów bowiem podkrada przedmioty z powodu zwyczajnej nudy. Polecam wówczas zrobić przegląd kocich zabawek, być może wprowadzić kilka nowości i zadbać o ich rotację w przestrzeni mieszkania. Dobrze też skupić się na faktycznej, prawidłowej realizacji łańcucha łowieckiego w domowych warunkach, bowiem kot prawidłowo wybawiony i spełniony jako drapieżnik, to kot spokojniejszy i szczęśliwszy.

Ponadto konieczne jest utrzymanie porządku w kocim otoczeniu. Należy zatem schować wszystkie bibeloty, biżuterię, leki oraz inne przedmioty, które mogą wzbudzić jego ciekawość. Zamiast nich dobrze jest porozkładać kotu bezpieczne, przystosowane do niego zabawki, które dalej będzie mógł „kraść”, ale bez ryzyka urazów i komplikacji (np. myszki z grzechotką, filcowe piłeczki itp.).

Z kolei w przypadku zwierząt zmagających się z syndromem głodu, wskazana jest konsultacja z behawiorystą i zoodietetykiem, który pomoże w dobraniu terapii łagodzącej ten problem. Jeśli natomiast mamy do czynienia po prostu z łakomczuchem, pozostaje nam pilnować swoich talerzy, a kotu po domu poukrywać zdrowe, wysokomięsne smaczki, które będzie mógł spokojnie odnajdywać w trakcie dnia.

Podsumowanie

Nic w naturze nie dzieje się przypadkowo, dlatego musimy pamiętać, że za każdym zachowaniem zwierzaka stoi jakaś przyczyna. Najrozsądniej więc jej poszukać, gdyż dzięki temu lepiej zrozumiemy nie tylko naszego pupila, ale też jego potrzeby. A to właśnie w oparciu o zrozumienie najskuteczniej buduje się trwałe relacje w kocio-ludzkim świecie.

Autor: tech. wet. Małgorzata Biegańska-Hendryk